Hide / Show   X
2014-03-18

Książka

Indianie nieskontaktowani, historie starych jezuickich misji, dzikie i rwące rzeki, przygody o jakich nie śniło się fizjologom. To wszystko jeszcze w tym roku opiszę się w książce przygodowej o wszystkich moich dotychczasowych wyprawach. Będę dawał wam na zachętę do spróbowania jej kawałki. Poniżej fragment rozdziału o pierwszym w historii spłynięciu Rio Altamachi.


Natrafiłem w sieci na bloga Mosetenes -  grupy zapaleńców i poszukiwaczy skarbów, którzy wiele lat eksplorowali doliny rzek Tres Tetillas, Altamachi i Moleto. Na zdjęciach zamieszczonych na blogu Mosetenes widać grupę Boliwijczyków obozujących nad brzegami Rio Altamachi, próbujących przeprawiać się przez rzekę bez użycia łodzi czy też wchodzących do wielkiej jaskini.  Skąd te skarby? Legenda głosi, że Hiszpanie odkryli duże złoża złota w Chocquecamata. Kopalnie, które wkrótce potem powstały w tym miejscu przeszły w zarząd zakonu Jezuitów, a samo miejsce gdzie się znajdowały nazwano Tres Tetillas ze względu na trzy równolegle położone stożki gór. Zakonnicy mieli przy pomocy Indian Yurakare eksploatować tam wielkie bogactwa, ale do czasu. Dekretem królewskim z 1767 roku zostali wypędzeni z Ameryki Południowej, a w 1773 roku papież Klemens XIV wydał brewe o kasacie zakonu.

Warto przy tej okazji napisać kilka słów o działalności zakonu Jezuitów ? autorów jednego z najciekawszych eksperymentów społeczno  religijnych w dziejach tej części świata. Bez wątpienia największym i budzącym największy podziw dziełem jezuitów były zakładane w Ameryce Łacińskiej osady indiańskie, zwane reducciones (redukcje). Najsławniejsze i największe były redukcje paragwajskie, przez samych jezuitów określane mianem Boskiego tworu. Podobną działalność  prowadzili oni na rozległym obszarze rozciągającym się od dzisiejszego Ekwadoru, poprzez Boliwię, Paragwaj, Brazylię, aż do Argentyny i Urugwaju. Pierwsze redukcje powstały w 1609 roku (San Ignacio Guazu), najznaczniejsze z nich wybudowano wzdłuż rzeki Parana (dzisiejsza Argentyna i Paragwaj). W szczytowym okresie rozkwitu, na początku XVIII wieku, w co najmniej kilkudziesięciu redukcjach mieszkało  według rozmaitych szacunków  od 100 do 300 tysięcy Indian. Osady cieszyły się praktyczną niezależnością, podlegając jedynie królowi hiszpańskiemu. To, czym były, wyjaśnia, dlaczego do dziś niewiele o nich wiemy. Jako wyjątkowy w dziejach eksperyment ustrojowy naruszyły zbyt wiele ustalonych norm i nie mogły zyskać akceptacji ani obrońców starego porządku, ani rozmaitych rewolucjonistów. Przykład reducciones dowodzi, że zakonnicy Towarzystwa Jezusowego, przekraczający utarte szlaki w dążeniu do większej chwały Bożej, zwyczajnie nie pasowali do ówczesnego świata. Trwający przez blisko 160 lat eksperyment, zakończył się z chwilą likwidacji osad przez Portugalczyków oraz wygnania jezuitów na mocy decyzji króla hiszpańskiego.

Jak wspominałem wcześniej wydobycie złota z legendarnych kopalni ?Tres tetillas? było prowadzone przy pomocy Indian Yurakare. Ich historia i wierzenia są doprawdy niezwykłe.  Yurakare postrzegali siebie jako lud odrębny wywodzący się od mitologicznego demiurga Tiri, o którego istocie pisał w 1844 roku Alcide D Orbigny  francuski badacz terenów zamieszkałych przez to plemię. Mit założycielski tych Indian wpisuje się w szerszy nurt wierzeń Indian południowoamerykańskich,  do których często naukowcy odnoszą się jako do sagi bliźniąt. Głównym elementem spinającym te historie jest to, że demiurg Tiri, syn kobiety która ginie w dżungli, zostaje wychowany przez matkę jaguarów, która jednocześnie jest zabójczynią jego matki biologicznej. W wersji rozpowszechnionej wśród Yurakare Tiri jest jedynakiem, nie ma żadnych bliźniaczych braci, ani sióstr, co różni tą wersję od wielu innych. Bliźniak pojawia się dopiero jako stworzenie powstałe z paznokcia dużego palca demiurga. W swojej najbardziej kompletnej wersji historia Tiri obejmuje też istotę destrukcyjną o nazwie Aymashunne odgrywającą istotną rolę w kosmologii Yurakare. Otóż zgodnie z wierzeniami Indian zamieszanych w złotą legendę Jezuitów, nieśmiertelny i palący jak ogień Aymashunne żyje na najdalszych obrzeżach sawanny nad Rio Beni. Co jakiś czas zły duch wychodzi ze swego schronienia, aby zniszczyć Świat i zamieszkującą go ludzkość przez sprowadzenie niszczycielskich pożarów. Tiri i jego klon Karru są jedynymi, którzy ocaleją z tego kataklizmu. Odrodzona ludzkość ma w tej wersji wierzeń wyjść spod ziemi, aby na powrót ją zasiedlić. Moment w którym nowi ludzie spotykają demiurga Tiri jest kluczowy dla istoty odrębności Yurakare. Demiurg ma zaprosić ludzkość, która wyszła spod ziemi do rajskiego miejsca po drugiej stronie Andów, aby znaleźć się jak najdalej od złego Aymashunne. Jednakże nie udaje się wszystkim zaproszonym ludziom do tego miejsca przeprawić. Ci, którzy zostają po drodze, opuszczeni przez swego demiurga to właśnie Yurakare. Zaprawiona strachem możliwość destrukcyjnej interwencji Aymashunne z jednej strony i wypełnione nadzieją oczekiwanie na powrót Tiri po swój zbłąkany lud tworzą bazę podwójnej eschatologii tych Indian.



© Maciej Tarasin.
Created by: sakowww.com
Maciej Tarasin - Adventure & Exploration
Photo: Maciej Tarasin