Hide / Show   X
2014-01-22

Impresje ze stolicy Polski

20.01 winebar lofty. Stek wołowy na sałatce warzywnej z grilla pochłaniam w pięć minut. Naprzeciw mnie Primitivo di Manduria Sessantanni  kusi , ale muszę mu odmówić. Legenda mówi, że podano je podczas ostatniej wieczerzy, dziś w Kanie można kupić głównie koszerne wino ze wzgórz Golan.. Dzwoni telefon. TVP 2 Pytanie na śniadanie. Wchodzę o 8:35, nie o 9:15. OK. Mam być o 8:00 na Woronicza 17. Prośba, żebym zabrał z hotelu do TVP jakąś Panią, która też jest zaproszona do programu. OK. Lecę na Warszawę. W Gliwicach 0 stopni, w Warszawie minus 7 i śnieg. Hotel Gromada, w pokoju dwa małe łóżka jakoś dziwnie niskie, dla krasnoludków. Gość z recepcji podaje mi hasło do wi fi, oczywiście nie działa. Piję browara, żeby mi się lepiej spało, ale też nie działa. 6:50 pobudka, prysznic i pytanie gdzie jest śniadanie? W hotelu Gromada śniadanie jest na samym końcu wielkiej piwnicy i żeby tam się dostać trzeba swoje przejść. Na śniadaniu około dwudziestu mężczyzn i jedna kobieta. To pewnie ta którą mam zabrać, Pani Kasia. O czym będziesz mówić- pytam. O tym, że nie mam węchu - odpowiada Kasia. OK. Byłaś kiedyś na Woronicza? bo nie wiem jak tam dojechać- martwię się. Byłam na wycieczce szkolnej wiele lat temu - mówi Kasia bez węchu. OK musimy sobie jakoś poradzić. Parking mam opłacony tylko Pani na recepcji musi coś wbić na karcie parkingowej. Wręcza mi ją i ja będąc w pół drogi między recepcją a autem wiem, że tą kartę zgubię. Wiem, że to jest nieuchronne, że to moja karma i muszę z tym jakoś żyć 21.01 o godzinie 7:30. Śnieg skrzypi mi pod nogami, karta parkingowa dematerializuje się nagle, a ja wiem, że mam być o 8:00 w TVP, że jeśli tam nie dotrę to Pan Minister Kosiniak - Kamysz zajmie mój czas antenowy, a ja jechałem przecież tyle godzin z zamarzniętymi wycieraczkami i spałem na łóżku dla krasnoludków i nie zobaczyłem meczu WBA- Everton na Canal plus sport. Wracam do recepcji po nową kartę, ale Pani z recepcji wysyła mnie do Pana Parkingowego. A ten Pan jest warszawskim cwaniaczkiem i mówi do mnie, że utrata karty parkingowej to błąd niewybaczalny skutkujący w sankcje na miarę wielkości stolicy, w której Pan Parkingowy mieszka. Wiem kurwa, że skutkujący, bo jest 7:45 a ja nie wyjechałem jeszcze z parkingu i wszystko teraz zależy od Pana Parkingowego, albo będę musiał rozwalić barierki jak w filmie sensacyjnym, a później w dramatycznym pościgu uciekać przed policją ulicami stolicy. Tak czy inaczej będzie o mnie głośno w telewizji. Nie wiem na która opcję zdecyduje się Pan Parkingowy. Ten bierze ode mnie 25 pln i jak mówi: Idę Panu na rękę. Super, fajnie, fajny z Pana gość, ale dawaj tą kartę gnojku, bo się spóźnię przez Ciebie do telewizji i nie pozdrowię babci z Żywca. Kasia zachowuje spokój. Wyjeżdżamy na Żwirka i muchomorka i wbijamy na Marynarską. Za wcześnie skręcamy w lewo, ale Kasia może nie ma węchu, ale ma zmysł orientacji naprowadza mnie na właściwą drogę. Parkujemy pod TVP. Szef produkcji już dzwoni, bo jest 8:15 a ja miałem być o 8:00. Gdyby nie wspaniałomyślny Pan Parkingowy i Kasia bez węchu byłbym teraz centralnie nigdzie. OK, wbijamy do Pytania na śniadanie. Pani od makijażu głośno komentuje czyjąś wypowiedź. Nie żałuje mi pudru. Wstaję i chce odejść, ale sympatyczny Pan prosi mnie na fotel fryzjerski. - W TVN-ie nie robią włosów - mówię do niego. A w TVP robią - uśmiecha się zalotnie Pan od włosów. Wiosło i część samolotu leżą oparte o sofę na której siedzi Pan Minister Kosiniak Kamysz. Gada z nim jakiś drugi w garniturze. Wchodzę do sali nagrań. Podchodzi prowadząca. Cześć, Marzena - wita się. Cześć - mówię i podaję jej rękę. To ty jesteś ten kozak - zagaduje. Nie mówcie tak, moja babcia to ogląda, będzie się martwić. - proszę prowadzącą. Pozdrów ją koniecznie- mówi Marzena. Robi dobre wrażenie, normalna, fajna kobieta. Biorą Kosiniaka - Kamysza w dwa ognie. Jakby się Pan czuł zarabiając 2000 pln na umowie śmieciowej - pyta któreś z prowadzących Pana Ministra, kiedy ja czekam na swoją kolej. On nie odpowiada na pytanie. Dlaczego wszyscy odpowiadają na pytanie dziennikarzy, a politycy nie?  Jakby inni mówili co im ślina na język przyniesie, to nikt by ich nie zapraszał. A ta wąska, uprzywilejowana kasta wygłasza swoje bla bla bla , a większość społeczeństwa to łyka. Wreszcie podchodzi do mnie Łukasz Nowicki, jest świetnie przygotowany, przeczytał materiały i rozmowa idzie gładko. Schodzimy z wizji, ale rozmawiamy o wyprawach i przygodach jeszcze parę minut. Jest 21.01 8:50, godzinę i pięć minut temu poznałem Pana Parkingowego z hotelu Gromada.

© Maciej Tarasin.
Created by: sakowww.com
Maciej Tarasin - Adventure & Exploration
Photo: Maciej Tarasin