Hide / Show   X
2014-03-25

Jaguar czy wyjce rude?

Błędy są z nami całe życie. Warto sięgać do starych historii, starych legend i starych filmów, bo można tam znaleźć wiele mądrości. Trzy wyprawy przeplatają się w nowym wątku na moim blogu. Yari, Chiribiquete i Madidi. Na początku było przeświadczenie graniczące z pewnością, później ktoś zasiał w moim sercu ziarno zwątpienia. Ktoś inny, dla mnie ważny, naprowadził mnie na właściwą ścieżkę i wreszcie znalazł się ktoś, kto umiał to fajnie opisać: mój sternik z Omo.

 

            RIO YARI

         Następnego dnia z lasu deszczowego dochodzą odgłosy grozy. To chyba ryk jaguara, wyjątkowo głęboki, idealnie nadający się do horrorów jako podkład głosów zombie czy innych stworów. Dochodzi wieczór, a ryki jaguara na lewym brzegu nie przestają wybrzmiewać mi w uszach. Nie ma dobrego miejsca na obozowisko z prawej, z lewej za bardzo nie mam ochoty się rozbijać. Decyduję się płynąć w nocy przy świetle księżyca. Tomek mości sobie z przodu prowizoryczne legowisko, przykrywa się nieprzemakalnym workiem i chyba zasypia, ja wiosłuję w ciszy tropikalnej nocy. Połykanie kilometrów przychodzi nam z wielkim trudem, chcę więc wykorzystać noc, by nadrobić straty. Przez większą część spływu opady towarzyszą nam popołudniami, noce są suche. Oczywiście za wyjątkiem tej nocy podczas której postanowiłem płynąć.. Tropikalny Armageddon szaleje na niebie, pioruny i grzmoty przerywają sielskie wiosłowanie. Zatrzymuję się pod jakimś drzewem. Po chwili szaleństwo płynące z nieba ustaje, więc płynę dalej. Jednak tropikalna burza nie odpuszcza. W pontonie zbiera się woda. Chwytam za swój metalowy kubek i wylewam ile się da. Martwią mnie błyskawice. Kiedy byłem dzieciakiem chłopaki z bloku nagadali mi, że w trakcie burzy nie należy się trzymać żelaznych obiektów. Czy to prawda? Nie sprawdziłem, a powinienem. Tak, powinieneś to przed spływem sprawdzić.- myślę sobie.  A teraz co? Za każdym razem kiedy niebo przecina błysk rzucam kubek przed siebie. Potem czekam chwilę i znowu po niego sięgam. I tak kilkanaście razy w ciągu tej mokrej nocy. Dopiero koło trzeciej nad ranem po wielu godzinach spędzonych w deszczu, znajduję miejsce na obozowisko: kawałek błotnistej plaży dwa metry na dwa. Tomek pomaga mi rozbić namiot i zasypiamy częściowo zanurzeni w błocie, częściowo w wodzie.

 

            LONDYN

 

            Kiedy dwa lata później odpowiadałem na dziesiątki pytań podczas wywiadu dla Discovery Channel prowadzący spytał mnie:  skąd wiedziałeś, ze to był jaguar?

Odpowiedziałem, że nie wiedziałem na pewno, ale które zwierzę może wydawać z siebie tak przerażające odgłosy? Otóż byłem w błędzie. Na ostatniej wyprawie przez Chiribiquete z błędu wyprowadził mnie Jaime Gomez. Kiedy usłyszałem te same odgłosy co wtedy na Yari na początku listopada 2011 roku spytałem go czy to jaguar. Indianin zaśmiał się.

- Nie, to małpy.

- Jak to małpy?  nie chciałem uwierzyć

- Normalnie, Jaime nie chciał ustąpić

 

            GLIWICE

 

            Podczas pisania rozdziału o Rio Tuichi płynącej przez Park Narodowy Madidi sięgnąłem do starych publikacji Piotrka Opaciana o jego wyprawie w górę rzeki Madidi. Piotrek doskonale opisuje tam odgłosy które leżały u źródeł mojego nocnego płynięcia rzeką Yari:

 

            RIO MADIDI

 

... Wysoko w koronach drzew uwijają się z niewiarygodną zręcznością małpy wszelkiej maści. Są wyjce rude, największe małpy Ameryki Południowej, które późnym popołudniem dają wielominutowe koncerty wycia. Dźwięki te są niesamowite, niepodobne do  wydawanych przez inne małpy. Czasami podobne są do silnych podmuchów wichru o bardzo zmiennym natężeniu, a czasami wydaje się ? i wtedy dziwne mrowienie czuje się na całym ciele, że takie dźwięki mogą pochodzić tylko od jakiejś olbrzymiej bestii schowanej w gąszczu dżungli...



© Maciej Tarasin.
Created by: sakowww.com
Maciej Tarasin - Adventure & Exploration
Photo: Maciej Tarasin